................................................................

................................................................

2010-08-17

Châteaugiron. Bretania, Francja

Châteaugiron cudowne bretońskie miasteczko. Z górującymi nad nim wieżami wspaniałego Zamku.
















Stara zamkowa klatka schodowa. Schody budowane bez użycia gwoździ. Drewniane ćwieki starałam się uwidocznić na zdjęciach. Oczywiście boczna klatka bo główna, frontowa i reprezentacyjna jest szeroka i kamienna












Kamieniczki szachulcowe przeważają w zabudowie centrum miasta. Konkurują z nimi kamienne domki.























Miasteczko jest ładnie obfotografowane w google maps. Zachęcam do skorzystania z możliwości zwiedzenia go, nie ruszając się od komputera. Na wszelki wyp. podpowiem jak to zrobić. A więc... Kliknąć zapraszający na spacer link. Widzimy mapę i na niej Chateaugiron. Po lewej stronie na górze jest pomarańczowy ludzik. Łapiemy go i... przenosimy na mapę, do centrum Chateaugiron. Odtąd towarzyszymy mu w wędrówce. Strzałki wskazują nam kierunek zwiedzania i po kliknięciu na nie, kierują nas w wybranym kierunku. Jeżeli chcemy zatrzymać się i rozejrzeć dookoła, to też możemy to zrobić. Tylko trzeba skorzystać z kursorów w lewym górnym rogu ekranu i za pomocą nich spojrzeć w prawo, lewo, w górę lub w dół. Poruszając się najlepiej strzałki ustawiać wzdłuż ulic i idąc widzieć ulicę przed sobą a także rozglądać się wokół.

Zapraszam na spacer po Chateaugiron
)))
Przyjemności)))

2010-08-06

Mont Saint Michel


Pisząc o Bretanii, zacznę od Mont Saint Michel, wprawdzie to Normandia ale na pograniczu z Bretanią)))

Była to druga moja wyprawa na Mont Saint Michel. W obu przypadkach do wyspy docierałam pieszo, od strony morza. Pozwala na to odpływ, który w tym miejscu jest jednym z największych na świecie i sięga 15 km. Morze cofając się tak daleko, odsłania wyspę, umożliwiając dotarcie do niej pieszo. Wyspa z lądem połączona jest wąską groblą prawie dwukilometrowej długości z dużym parkingiem i jej stóp. Na szczęście parking ma być w najbliższym czasie przeniesiony z tego miejsca.

Wędrując dnem morza, należy wziąć pod uwagę dokładny czas odpływu i przypływu. Woda, bowiem, bardzo szybko podnosi się. Pieszo nikt nie jest w stanie przed nią uciec. Poziom wody podnosi się tu o 9-15 metrów.

Z miejsca z którego w tym roku wyruszaliśmy, szło się do Saint Michel 3 godziny.




Te podobne do skrzypu rośliny, tylko że bardzo soczyste, nazywają tu korniszon . Smak ich jest, rzeczywiście, podobny do korniszona.
Owce wyganiane na wypas na tereny odpływowe dostarczają specyficznego w smaku mleka, co przekłada się na smak serów z niego wytwarzanych.


Idąc spotyka się muszelki




Zgubione przez syreny korale z morszczynu



(((


Czekające na przypływ żywe małże


Rzeki podmorskie, w czasie odpływu na powierzchni, to obszar ruchomych piasków. Zatrzymanie się w miejscu, grozi niebezpieczeństwem wciągnięcia w głąb a gwałtowne ruchy dodatkowo pogłębiają /nomen omen/ beznadzieję sytuacji. Po zapadnięciu się powyżej kolana, sam człowiek nie jest w stanie wydostać się.


... coraz bliżej


Nigdy nie zdobyta twierdza
















Na zdjęciach starałam się omijać licznych turystów, którzy są wszędzie))











Między skały a kamienne budowle udało się wcisnąć małemu ogródkowi, do którego prowadzi furteczka wystrugana przez mnichów.









malutki cmentarzyk






































Dziękuję za cierpliwość a niezmordowanym polecam Mont Saint Michel,klasztor widziany przez aparataty innych

2010-08-02

Spóźnione pozdrowienia z Bretanii

Wiele razy... i wiele miałam tu do napisania... Nawet zaczynałam, ale nie starczało czasu dokończyć na tyle, by z roboczej poczekalni wrzucić w blog. Były to np. Pozdrowienia z Bretanii, które z opóźnieniem, już z domu serdecznie przesyłam)))
















Wszystko tam jest gotowym obrazem.

Obiecuję Wam i sobie, że tym jednym wpisem nie zakończę, niemożliwego do wyczerpania tematu, jakim jest Bretania. Mimo że czuję się jak osiołek, któremu w żłobie dano...
Jeżeli jest ktoś, kto zapomniał bajkę o osiołku Aleksandra Fredry, to przypomnę)))

Osiołkowi w żłoby dano,
W jeden owies, w drugi siano.
Uchem strzyże, głową kręci
I to pachnie, i to nęci.
Od którego teraz zacznie,
Aby sobie podjeść smacznie?
Trudny wybór, trudna zgoda
Chwyci siano, owsa szkoda,
Chwyci owies, żal mu siana.
I tak stoi aż do rana,
A od rana do wieczora;
Aż nareszcie przyszła pora,
Że oślina pośród jadła
Z głodu padła.

Powodem rzadkich moich wpisów jest nie tyle czas, którego ciągle brakuje, co... efekt osiołka)))nie umiem się zdecydować o czym najpierw napisać i ostatecznie - nic nie piszę:)  ale myślę, że to Wam też jest to nie obce)))

Popularne posty