................................................................
2011-04-10
2011-04-01
Wiosenne dwa dni na Dolnym Śląsku
Zamek KSIĄŻ Oto link do jego bogatej historii i kilka zdjęć zrobionych po drodze z odległego parkingu. Zamek prezentuje się bardzo dostojnie a brak liści na drzewach dodatkowo sprzyjał jego ekspozycji.


Te ogromne, zielone krzaczory to rododendrony!!!
Rośnie ich, takich ogromnych, w bukowym lesie okalającym zamek, bardzo dużo.
Szkoda, że jeszcze nie kwitły.

W czasie wojny zamek został bardzo zniszczony i nie zachowało się jego wyposażenie.
Ze zrekonstruowanych komnat moją uwagę przyciągnął salon biały.
Jego wystrój stanowią XIX wieczne meble, które należały wprawdzie do księżnej Daisy von Pless, nie stanowią jednak autentycznego wystroju zamku, bowiem przed laty stały w jadalni należącego do Hochbergów Grand Hotelu w Szczawnie Zdroju.


Te ogromne, zielone krzaczory to rododendrony!!!
Rośnie ich, takich ogromnych, w bukowym lesie okalającym zamek, bardzo dużo.
Szkoda, że jeszcze nie kwitły.
W czasie wojny zamek został bardzo zniszczony i nie zachowało się jego wyposażenie.
Ze zrekonstruowanych komnat moją uwagę przyciągnął salon biały.
Jego wystrój stanowią XIX wieczne meble, które należały wprawdzie do księżnej Daisy von Pless, nie stanowią jednak autentycznego wystroju zamku, bowiem przed laty stały w jadalni należącego do Hochbergów Grand Hotelu w Szczawnie Zdroju.
2011-03-20
Drugie ...? Następne życie fotela
2011-03-13
Przebiśniegi JUŻ KWITNĄ )))
Śnieg spadł w listopadzie i leżał w ogrodzie, bez przerwy, do końca lutego. Nie zdążyłam zgrabić liści. Teraz one i zmaltretowana pod śniegiem i lodem trawa nadają bury koloryt całemu ogrodowi. Jedynie w najgłębszym i najbardziej zaniedbanym kącie ogrodu zakwitły już przebiśniegi. Z najlepszymi życzeniami przesyłam je moim blogowym przyjaciołom :)



2011-02-15
Ciągle dzika... ulica Dolna Wilda w Poznaniu
Dzisiaj... godzina 15:30... ulica wyjazdowa z Poznania, może kilometr do zjazdu na autostradę. Auta trochę zwolniły... zdążyłam złapać za komórkę) i udało się pstryknąć między jadącymi z przeciwka samochodami))).

Wesołe i zadowolone dwa dziczki czochrały się o drzewo. Mam nadzieję, że nic złego im się nie stało.


Oto szkic sytuacyjny. Na zdjęciu (z lewej strony drogi, bo jechałam z centrum) a na mapie (po prawej stronie) widoczna jest grobla przez jeziorko Dębińskie, którą sobie przeszły suchym kopytkiem.
Wyświetl większą mapę
Wcale nie pierwszy to raz, jak zostałam zaskoczona na ulicy Dolna Wilda. Któregoś lata, jadąc o podobnej godzinie, tą samą trasą ale bliżej centrum, w miejscu całkowicie zurbanizowanym, spotkałam na trawniku przy ulicy, pasące się... słonie. Prawdziwe. Żywe. Było ich kilka. Trochę dalej chodziły żyrafy. Potem zauważyłam rozbijane namioty cyrkowe i grodzone wybiegi dla nich.
Następnego dnia bez zdziwienia mijałam spacerujące w swoich zagrodach słonie i żyrafy. Mijałam również wielu Poznaniaków z dziećmi, którzy przychodzili oglądać zwierzęta.
Nomen omen. Dolna Wilda w Poznaniu zaskakuje nas jakąś niespodziewaną już dzikością ))) Takie poznańskie safari.
Z dużą serdecznością pozdrawiam moich blogowych przyjaciół ))) i przepraszam za mój zimowy letarg.
Wesołe i zadowolone dwa dziczki czochrały się o drzewo. Mam nadzieję, że nic złego im się nie stało.
Oto szkic sytuacyjny. Na zdjęciu (z lewej strony drogi, bo jechałam z centrum) a na mapie (po prawej stronie) widoczna jest grobla przez jeziorko Dębińskie, którą sobie przeszły suchym kopytkiem.
Wyświetl większą mapę
Wcale nie pierwszy to raz, jak zostałam zaskoczona na ulicy Dolna Wilda. Któregoś lata, jadąc o podobnej godzinie, tą samą trasą ale bliżej centrum, w miejscu całkowicie zurbanizowanym, spotkałam na trawniku przy ulicy, pasące się... słonie. Prawdziwe. Żywe. Było ich kilka. Trochę dalej chodziły żyrafy. Potem zauważyłam rozbijane namioty cyrkowe i grodzone wybiegi dla nich.
Następnego dnia bez zdziwienia mijałam spacerujące w swoich zagrodach słonie i żyrafy. Mijałam również wielu Poznaniaków z dziećmi, którzy przychodzili oglądać zwierzęta.
Nomen omen. Dolna Wilda w Poznaniu zaskakuje nas jakąś niespodziewaną już dzikością ))) Takie poznańskie safari.
Z dużą serdecznością pozdrawiam moich blogowych przyjaciół ))) i przepraszam za mój zimowy letarg.
2010-12-12
Idą Święta..., idą Święta...
2010-10-16
Różne mebelki i ich różne ekspozycje
Mała galeryjka w szachulcowej kamienicy w Rennes, gdzie niepowtarzalność eksponatów uzupełniała niepowtarzalność wnętrza. Niestety, większość zdjęć nie udała się zupełnie.



Pawilon Roche Bobois w centrum meblowym w tym samym Rennes, właściwie na jego peryferiach. Sfotografowałam meble z linii Provincialles, której stylistyka jest mi najbliższa. W Polsce nie mamy, o ile wiem, salonu Roche Bobois, ale wszystkie linie stylistyczne i salony można obejrzeć przez świetną stronę internetową.













A ten przepych, to Florencja. Trudno się dziwić, skoro nawet chodniki mają wykładane płytami marmurowymi)). Zdjęcia zrobione zostały w biegu, przez okna wystawowe.




A ten lniany Ludwik, to mój produkt:) uzyskany ze starego zniszczonego fotela, z którego zostawiłam jedynie zrewitalizowane przeze mnie drewno W rzeczywistości prezentowały się, bo miałam dwa takie fotele, dużo lepiej niż na zdjęciach.



Pawilon Roche Bobois w centrum meblowym w tym samym Rennes, właściwie na jego peryferiach. Sfotografowałam meble z linii Provincialles, której stylistyka jest mi najbliższa. W Polsce nie mamy, o ile wiem, salonu Roche Bobois, ale wszystkie linie stylistyczne i salony można obejrzeć przez świetną stronę internetową.
A ten przepych, to Florencja. Trudno się dziwić, skoro nawet chodniki mają wykładane płytami marmurowymi)). Zdjęcia zrobione zostały w biegu, przez okna wystawowe.
A ten lniany Ludwik, to mój produkt:) uzyskany ze starego zniszczonego fotela, z którego zostawiłam jedynie zrewitalizowane przeze mnie drewno W rzeczywistości prezentowały się, bo miałam dwa takie fotele, dużo lepiej niż na zdjęciach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Popularne posty
-
Sri Lanka.Tu, koło miasta Bentota, na terenie 6 hektarów, stworzył sobie miejsce do życia Geoffrey Bawa, najważniejszy Lankijski architekt, ...
-
Bevis Bawa, brat Geoffreya, żył w latach 1909 - 1992. W wieku 20 lat rozpoczął karierę wojskową. Brał udział w 2 wojnie światowej. Był adi...
-
Mój blog ma cztery lata. Prowadzę go od 4 stycznia 2009. Dodatkowo tak się złożyło, że wpis jubileuszowy jest podwójnie jubileuszowy, bo je...
-
Tak wyszło ostatnie z wyremontowanych i wystylizowanych przez nas (nas, czyli mnie i dwie córki Asię i Marysię) mieszkań w starej ponad st...
-
Zapraszam na wycieczkę, wszystkich chętnych do odwiedzenia jej właścicielki )) . Trzy lata temu moja córka kupiła duży ogród z dużym...
-
O każdej porze roku mieszkanie nabiera innego charakteru a dzieje się tak dlatego, że słońce inaczej je oświetla. Gdy jest najniżej i głębok...
-
To mieszkanie jest dziełem Asi. Skromne dwupokojowe mieszkanie z aneksem kuchennym i łazienką z dużym oknem. Podłoga, wprawdzie n...
-
Chcąc odpowiedzieć Kaszmirkowi na pytanie o zegar, który umieściłam po prawej stronie blogu, musiałam trochę poszperać w internecie i zajrze...
-
Nie było i nie ma, w naszym kraju, tradycji budowania z kamienia. W naszym zimnym klimacie, bardziej odpowiednim budulcem było, lepiej izolu...