................................................................

................................................................

2011-05-05

Tak powstało coś z niczego

Przed rokiem prezentowałam na moim blogu dom powstały ze starych bretońskich zabudowań rolniczych. Dzisiaj chciałabym pokazać jeszcze jedną, podobną, metamorfozę. Jest to dom siostry moich bretońskich przyjaciół.










A taki był stan wyjściowy





Zajrzyjmy do środka. Zdjęcia są trochę ciemne, bo robione w warunkach naturalnych i komórką. Traci się przez to widoczność detali ale zachowany jest klimat.

Dom, swoją materią, dominuje nad jego wyposażeniem czyli wystrojem. Uważam, że został urządzony przez właścicielkę z wielkim wyczuciem. Meble dyskretnie grają tu drugoplanowe role ale, wg mnie, są to role oskarowe :)




Szkło tym wnętrzu, to strzał w 10.







































































Za stołem stoi stary bretoński kuchenny kredens. Mało widoczny, więc sfotografowałam go osobno bo to ciekawy mebelek. Z obu stron, jakby drzwiczki, ma wsuwane deseczki do krojenia. Za nimi było miejsce np. na chleb. Bardzo funkcjonalny mebelek i pomysłowy


























2011-05-02

Globalna wioska

Kiedyś, w oknach leżały poduszki, na które kobiety układały swoje piersi i obserwowały,
kto wchodzi do sklepu obok, dokąd idzie sąsiadka, co niesie w siatce. Na wsiach, w tym celu, przed domami stały ławeczki.

Dzisiaj, spotykam dawno nie widzianą przyjaciółkę. Przygląda się wiszącemu na mojej szyi, kilka dni wcześniej kupionemu na Allegro, wisiorkowi. Wyjaśniam, że jest on tylko stylizowany na stary.
Tak, wiem - odpowiada znacząco.
Skąd wiesz - pytam - widać to, tak od razu, gołym okiem?

Nie. Nie widać gołym okiem, ale z punktu obserwacyjnego, który znajduje się przed ekranem komputera, nic nie ukryje się przed ciekawskimi oczami. Chyba, że poprosi się sprzedającego lub kupującego o nie wystawianie opinii ;) bo nasze wszystkie zakupy i sprzedaże można śledzić przez opinie z Allegro. Nie dla każdego jest to interesujące.
Nie na wszystkich oknach leżały poduszki:)

2011-04-10

Forsycja

Dzisiaj, godzina 10.







2011-04-01

Wiosenne dwa dni na Dolnym Śląsku

Zamek KSIĄŻ Oto link do jego bogatej historii i kilka zdjęć zrobionych po drodze z odległego parkingu. Zamek prezentuje się bardzo dostojnie a brak liści na drzewach dodatkowo sprzyjał jego ekspozycji.





Te ogromne, zielone krzaczory to rododendrony!!!
Rośnie ich, takich ogromnych, w bukowym lesie okalającym zamek, bardzo dużo.
Szkoda, że jeszcze nie kwitły.



W czasie wojny zamek został bardzo zniszczony i nie zachowało się jego wyposażenie.
Ze zrekonstruowanych komnat moją uwagę przyciągnął salon biały.
Jego wystrój stanowią XIX wieczne meble, które należały wprawdzie do księżnej Daisy von Pless, nie stanowią jednak autentycznego wystroju zamku, bowiem przed laty stały w jadalni należącego do Hochbergów Grand Hotelu w Szczawnie Zdroju.





2011-03-20

Drugie ...? Następne życie fotela

W takie kolorowe tkaniny obiłam kupioną na starociach, zniszczoną ludwikowską berżerę.

Podoba mi się efekt końcowy :)








Poprzednie jego wcielenie


2011-03-13

Przebiśniegi JUŻ KWITNĄ )))

Śnieg spadł w listopadzie i leżał w ogrodzie, bez przerwy, do końca lutego. Nie zdążyłam zgrabić liści. Teraz one i zmaltretowana pod śniegiem i lodem trawa nadają bury koloryt całemu ogrodowi. Jedynie w najgłębszym i najbardziej zaniedbanym kącie ogrodu zakwitły już przebiśniegi. Z najlepszymi życzeniami przesyłam je moim blogowym przyjaciołom :)







2011-02-15

Ciągle dzika... ulica Dolna Wilda w Poznaniu

Dzisiaj... godzina 15:30... ulica wyjazdowa z Poznania, może kilometr do zjazdu na autostradę. Auta trochę zwolniły... zdążyłam złapać za komórkę) i udało się pstryknąć między jadącymi z przeciwka samochodami))).



Wesołe i zadowolone dwa dziczki czochrały się o drzewo. Mam nadzieję, że nic złego im się nie stało.





Oto szkic sytuacyjny. Na zdjęciu (z lewej strony drogi, bo jechałam z centrum) a na mapie (po prawej stronie) widoczna jest grobla przez jeziorko Dębińskie, którą sobie przeszły suchym kopytkiem.


Wyświetl większą mapę

Wcale nie pierwszy to raz, jak zostałam zaskoczona na ulicy Dolna Wilda. Któregoś lata, jadąc o podobnej godzinie, tą samą trasą ale bliżej centrum, w miejscu całkowicie zurbanizowanym, spotkałam na trawniku przy ulicy, pasące się... słonie. Prawdziwe. Żywe. Było ich kilka. Trochę dalej chodziły żyrafy. Potem zauważyłam rozbijane namioty cyrkowe i grodzone wybiegi dla nich.
Następnego dnia bez zdziwienia mijałam spacerujące w swoich zagrodach słonie i żyrafy. Mijałam również wielu Poznaniaków z dziećmi, którzy przychodzili oglądać zwierzęta.

Nomen omen. Dolna Wilda w Poznaniu zaskakuje nas jakąś niespodziewaną już dzikością ))) Takie poznańskie safari.

Z dużą serdecznością pozdrawiam moich blogowych przyjaciół ))) i przepraszam za mój zimowy letarg.

2010-12-12

Idą Święta..., idą Święta...

Śnieg, który w tym roku pojawił się wcześnie i to, że ciągle pada nowy, nastraja mnie tak, że mam potrzebę już krzątać się wokół Świąt. Dzisiaj zaaranżowałam świątecznie jedno z okien. Na pierwszym zdjęciu jest końcowa forma tej aranżacji. Poniżej wcześniejsze przymiarki.
Pozdrawiam Świątecznie :)







Popularne posty